O mnie

Piotr Stępniewski, kilka słów wstępu

Nazywam się Piotr Stępniewski. Od wielu lat jestem ściśle związany z branżą IT. Początki swojej pracy zawodowej datuję na lata 1994-1995. Wcześniej pierwszych doświadczeń związanych z szeroko rozumianą komputeryzacją mogłem zaznać udzielając się czynnie na już od dawna nie istniejącej Giełdzie Komputerowej przy ul. Grzybowskiej róg Al. Jana Pawła w Warszawie. Podczas swojej zawodowej drogi przez wiele lat zajmowałem się grafiką komputerową 2D i 3D. Początkowo dla zabawy, a potem uczyniłem z tego pracę zarobkową. Przez kilka lat pracowałem również w serwisie komputerowym w Warszawie, finalnie jako jego szef. Miałem także okazję prowadzić własną firmę, a później być współwłaścicielem spółki.

Czym się zajmuję aktualnie

Od roku 2003 pracuję jako front-end developer i programista.  Okazjonalnie także jako projektant stron WWW. To zdecydowanie najciekawsza dziedzina mojej zawodowej kariery i związałem się z nią dość ściśle.

Zrezygnowałem z prowadzenia własnej firmy, a także pracy jako freelancer (wolny strzelec). Czemu? Za dużo czasu zajmowały różne kwestie poboczne. Umowy, faktury, księgowość, spotkania… Dochodziły także nierzetelne osoby i problem ze ściąganiem należności. Masakra lekka… Praca na etacie daje tu większą swobodę czasową więc można zająć się „mięsem” czyli samym warsztatem programisty od deski do deski. Być może kiedyś wrócę to trybu pracy samodzielnej… życie pokaże.

Zainteresowania, czyli kilka słów o mnie i o moim życiu pozazawodowym

Jest ich wiele. W zależności od humoru, pory roku, itd… Ale kilka rzeczy jest stałych. Primo – rower. Gdzie się tylko da staram się używać dwóch kółek z biologicznym napędem w postaci własnych odnóży. 🙂 Jako, że mieszkam w Warszawie i pracuję tylko niecałe 5 km od domu rower stanowi mój podstawowy i jedyny środek transportu. Samochodu się pozbyłem.

Zwierzaki, a dokładniej pieseły. Posiadam na stanie jedną sztukę – białego (prawie) bulteriera. 🙂 Tak sobie obaj mieszkamy i dzielimy los.

Gadżety, a dokładniej sprzęt dobrej jakości. Jeden warunek – musi być mi potrzebny w pracy lub przy pracy. Nie jestem zwolennikiem nabywania sprzętu z danym logo tylko dla tego, że jest drogi czy znany… Liczy się praktyczna strona i jakość. Zwykle używam takiego sprzętu to jego śmierci technologicznej. Przykładowo sprzęt Apple odstawiam i wymieniam na nowy model gdy przestają się ukazywać aktualizacje. Mam tu na myśli komputery i urządzenia mobilne. Nie mam parcia na zawsze najnowszy model… choć w sumie mnie stać. 🙂 Szkoda jednak kasy. Są przecież inne przyjemniejsze rzeczy na świecie niż elektronika czy inne gadżety.

Samochody. Tak, lubię. Ale z charakterem. Marzę o Tesli. Jednak na razie jestem na tyle sprawny, że auto sobie darowałem. Jak się zestarzeję to sobie jakieś sprawię. 🙂 Wówczas Tesla będzie już z demobilu. Poza tym wszystkie inne koncerny wypuszczą swoje elektryki. Trzeba poczekać tak do 2050 roku. 😀

Kontakt ze mną

Jeśli chciałabyś/łbyś się ze mną skontaktować to śmiało – napisz do mnie.